7 listopada 2012

trend - sweater weather - swetry


zdjęcia z mojego tumblra

jest taki dzień w roku, którego dochodzimy do strasznego wniosku - JEST ZIMNO - powiew wiatru nie jest już przyjemnym zefirkiem, a raczej przeszywającym chłodem, który przedziera sie przez wszystkie warstwy naszej pieczałowicie dobranej odzieży. ja corocznie udaję sama przed sobą, że po prostu za lekko się ubrałam, a jutro będzie powrót lata. wyciągnięcie swetrów - OLABOGA - odwlekam o conajmniej trzy okrągłe tygodnie. bo jak to?! jeszcze przed chwilką nosiłam lekkie sukienki i wzorzyste cienkie rajstopki a tu nagle muszę nakładać - GRUBE, KŁUJĄCE, ZWALISTE, BRZYDKIE (!!!) SWETRY.



otóż nic bardziej mylnego - swetry wpisują się znakomicie w sezonowe trendy! dobieranie do nich dodatków to czysta przyjemność, a zestawione z odpowiednim obuwiem i galanterią uzupełniają nasz zimowy look. muszę przyznać, że w tym sezonie (dopiero) przekonałam się do swetrów. sklepy obfitują w fajne modele z ciekawymi detalami, swetry są z przyjemnych włókien w szałowych kolorach! 

nie zwlekając ani chwili (5 stopni na plusie na zewnątrz) wybrałam się na małe łowy, a ich efekt chcę tutaj krótko zaprezentować. skupiłam się przede wszystkim na włóknach, kolorach i detalach. odwiedzając zaledwie parę dużych sieciówek miałam już tysiąc pomysłów na stylizacje!

 PO PIERWSZE: sploty, warkocze, ażury i "babcine wzorki"
swetry z warkoczami kojarzą mi się przede wszystkim z dzieciństwem. swetry dziergane przez mamę wieczorami były grube i kłujące, często dodatkowo ozdabiane koronkowym kołnierzykiem. brzmi znajomo? obecnie wcale bym takim swetrem wcale nie pogardziła - vintage zawsze w modzie! i w tym sezonie królują głównie grube sploty w różnych wydaniach - minimalistycznie: jeden warkocz na środku lub też na bogato: dużo warkoczy, grube sploty na całej długości sweterka. jeżeli chodzi o najważniejsze - czyli włókna - tutaj należy być ostrożnym. ceny swetrów wahają się od bardzo niskich (podejrzanie niskich) do bardzo wysokich (tutaj również należy być ostrożnym), co nie zawsze świadczy o jakości ubrania. powszechnie używane są włókna akrylowe, poliestrowe, bawełniane, wełniane z domieszkami - kaszmir, alpaka, angora. nie przejmujmy się przesadnie sztucznymi dodatkami w naszych swetrach - sprawiają, że włókno jest trwalsze, łatwiej się pierze i mniej się zniekształca, ale nie wybierajmy też swetrów wykonanych głównie z akrylu czy poliestru - są mniej "przewiewne" i potrafią się "kosmacić". idealny sweter to mieszanka bawełny i wełny, z dodatkiem akrylu i jakiegoś mega ciepłego i miękkiego włókna jak kaszmir czy angora.




PO DRUGIE: detale, detale, detale - łatki, kołnierzyki, zameczki
zwracajmy uwagę na detale. pozornie niewidoczne są "kropką nad i" naszego looku.
supermodne są łaty na łokciach, podobnie jak w latach ubiegłych - trochę szkolnie, trochę babcinie. łaty wykonane są najcześciej ze skóry ekologicznej, ale w drożyszych sklepach zdarzają się też z naturalnego zamszu. bądzmy wyczulone na dodatki tego typu, szczególnie w kontrastowej barwie. uwierzcie mi - takie łaty potrafią nieźle napsuć podczas prania i zafarbować nam resztę swetra (i've been there...). 
w tym sezonie często pojawiąją się także zameczki - uwielbiam je! szczególnie złote do granatów, zieleni, czerwieni czy klasycznej czerni wyglądają po prostu obłędnie! nie zastanawiajmy się nad praktycznością takich dodatków - ma być po prostu ładnie :) 
napewno jeszcze przez długi czas będą królować ćwieki - mi osobiście się przejadły. może projektanci też doszli do takiego wniosku, ponieważ podczas moich sklepowych "oględzin", z których pochodzą wszystkie te zdjęcia nie dojrzałam żadnego sweterka ozdobionego ćwiekami.
fajnymi detalami są też guziki i obszycia. obszycia zazwyczaj nie przykuwają naszej uwagi, bo znajdują się na lewej stronie, ale także świadczą o jakości danego produktu. nie uwierzę, że was nie cieszą obszycia w krateczkę ukryte gdzieś przy dekolcie czy rękawach waszych ubrań :)






PO TRZECIE: anielski włos, złota nitka i blink-blink
każdy wie, że wszystkie kobiety lubią błyszczeć - oczywiście niektóre bardziej, a inne mniej. odwzorowują to także sezonowe trendy. 
wpleciony anielski włos to wersja vintage. pamiętam, jak moja mama opowiadała mi o swojej studenckiej kreacji karnawałowej, do której ręcznie doszywała anielskie włosy (tak, te z choinki). my mamy LUREX - jest to właśnie te metalizujące włókno, które dodaje się do tkanin żeby nadać jej efekt "pobłyskiwania". pamiętajmy o jednej rzeczy kupując cudowne ubrania z dodatkiem lurexu - pierzemy je delikatnie i nieinwazyjnie, inaczej cała lurexowa nitka wyjdzie ze swetra.
cekiny! te także znalazłam w jesienno-zimowych kolekcjach (zdjęcie pasiastych swetrów, niektóre z pasków są wyszyte cekinami, nie widać tego za dobrze...). efekt jest ciekawy i przyciągający wzrok. tutaj także pamiętamy o delikatnym praniu i suszeniu swetra "na leżąco". cekiny są świetne, taki sweter założony w ciągu dnia eliminuje potrzebę dobierania jakichkolwiek dodatków - sam w sobie jest bardzo dekoracyjny. sprawdzi się także wieczorem delikatnie pobłyskując w dyskretnym świetle.
napewno zauważyłyście także metaliczne swetry - do naturalnych włókien dodaje się także syntetyczne z pobłyskiem - efekt jest piorunujący. sweter zupełnie swetra nie przypomina. srebrzyste, złote, ale także kolorowe metaliczne swetry są częścią garderoby dla dziewczyn lubiących styl glamour, z pewnością nie pozostaniecie niezauważone :)



PO CZWARTE: sezonowe kolory
szarości, granat i czerwień pojawiają się praktycznie każdej jesieni, te uniwersalne i "bezpieczne" kolory napewno bez problemu połączymy z innymi częściami garderoby z poprzednich sezonów niczym nie ryzykując. ale jak tu się nie skusić na sezonowe nowości - ciepła żółć, rudy, beże to naturalne kolory ziemi, w których każdemu będzie dobrze. warto zwrócić uwagę na żywe kolory - mocny atrament, "choinkowe" zielenie i fiolety to najmocniejsze kolory sezonu. a - nie zapominajmy o multikolorowych swetrach ze "skandynawskimi" wzorami - obecne każdej jesieni - są super twarzowe i dziewczęce. występują w klasycznych odcienach granat/czerwień/zieleń/biel ale także w ultrakolorowych wersjach i w ocieniach szarości - MUST HAVE!



a jakie wy upolowałyście swetry w tym sezonie? czym się głównie kierujecie?

wszystkie zdjęcia swetrów są mojego autorstwa

29 października 2012

bransoletki fairydetailes skulls na conceptshop.pl


komu brakuje kolorów tej... ZIMY?! w moim mieście wszędzie leży jeszcze świeży śnieg, ale ja przerywam jesienno-zimowy letarg proponując wam nowe bransoletki fairydetailes.

w tej kolekcji nie zabraknie oczywiście moich kauczukowych bransoletek, ale narazie proponuje wszędobylskie czaszki w różnych wariacjach kolorystycznych.

od niedawna zaczęłam współpracę z portalem conceptshop.pl i właśnie tam mnie znajdziecie - click click click - fairydetailes @ conceptshop.pl

1 sierpnia 2012

fairydetailes @ macademian girl blog






zdjęcia z bloga - macademiangirl.blogspot.com

Niemało radości miałam gdy zobaczyłam bransoletki fairydetailes u mojej ulubionej blogerki - Tamary! Nieskromnie uważam, że doskonale pasują do jej nasyconych kolorami stylizacji! Bransoletki z serii springcolors pojawią się już niedługo w sprzedaży, do tej pory można je zamawiać mailowo - fairydetailesbijoux@gmail.com

28 maja 2012

trend - ombre... EVERYTHING!!!

 

wszystko co cieniowane obecnie sprawia, że wielu osobom, które w jakiś sposób interesują się trendami, serce bije coraz szybciej. właściwie dlaczego? już dawno temu, nasze mamy albo nawet i młodsze duchem babcie (!!!) barwiły w ten sposób swoje letnie sukienki czy tiszerty - prawdopodobnie z braku ciekawych rzeczy w sklepach chciały wykazać się kreatywnością, wtedy robili tak wszyscy (pamiętam opowieść mojej mamy jak sama szyła sobie studniówkową sukienkę i wplatała w dziergany kołnierzyk złote "anielskie włosy" - tak, te z choinki - co sprawiło, że to właśnie jej kreacja była hitem w ogólniaku). mam wrażenie, że każdego lata w sieciówkach pojawiają się w taki sposób cieniowane rzeczy, wpisujące się w stylistykę hippie, jednak to właśnie w tym sezonie nastąpił ten wielki ombre boom. nie wiem co było pierwsze, ale ja na początku zauważyłam wielkie podniecenie wokół fryzur z rozjaśnianymi końcówkami, które mi od razu nie przypadły do gustu.

obsesja ombre mnie nie dotknęła, ale nie mogę powiedzieć, że takie rzeczy mi się nie podobają. najbardziej chciałabym zrobić jednak coś sama :) może cieniowaliście coś sami? wiem, że internet jest pełny tutoriali, ale szukam czegoś sprawdzonego na moje szorty. efekt musi być gładki, a kolory stopniowo przechodzić jeden w drugi - nie na zasadzie kontrastu i odciętej linii. czekam na porady!

a paznokcie ombre?! czemu nie! na youtube znalazłam także parę tutoriali, które sprawiają wrażenie nieskomplikowanych, efekt mam nadzieję pokażę niedługo :)

ps. może któraś z was napotkała gdzieś na cieniowane rajstopy? pamiętam, że 3 lata temu calzedonia miała takie w swojej kolekcji, ale teraz jak na złość nie mogę ich dorwać! info, info!!!


16 maja 2012

groszki, kropki i kokardy



nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam z biżuterii uwielbiam... wszystko! obwieszam się ozdobami niczym wschodnia przekupka i jest mi z tym bardzo dobrze.

dzisiejsza stylizacja jest moją pierwszą, liczę na porady, komentarze i wszystko co przychodzi do głowy! sukienka + marynarka to moje standardowe, codzienne połączenie - wygodnie i ładnie. nie przepadam za spodniami, chociaż i te niekiedy muszę założyć. sukienka w groszki jest moim nowym nabytkiem, przy okazji uzupełniania garderoby o jasne łaszki :) jednak nie jest to jedyna sukienka w groszki, mam ich kilka i darzę je dużą sympatią. nie mogło także zabraknąć miętowych paznokci <3

dzisiejsza stylizacja została bardzo szybko zaplanowana i zrealizowana, gdzieś pomiędzy uczelnią a pracą. niestety pogoda spłatała nam figla i zaczęło lać (cały miesiąc pogoda jest znośna, ale dziś akurat MUSIAŁO padać). muszę wspomnieć, że zdjęcia zostały zrobione pod kątem nowego, całkiem innego projektu - people places details - bloga łączącego stylizacje ludzi z pasją z mojego miasta, skupiająca się zarówno na samej stylizacji, jak i na detalach ubioru i na miejscu, w którym zdjęcia zostały zrobione. detaliki to coś co uwielbiam, a moje miasto aż prosi się o taką alternatywną promocję miejsc nie koniecznie wprost z przewodnika turystycznego.



mam na sobie: sukienka h&m | marynarka massimo dutti | buty jeffrey campbell | torebka bershka | bransoletki fairydetailes, pandora | pierścionki h&m, massimo dutti | wisiorek vintage

mix inspiracji - it's almost summer!!!

ze smutkiem muszę stwierdzić, że nie ogarniam. wy też tak macie, że nie domykacie doby? wir pracy, nauki, ogarniania życia mnie porwał do granic możliwości i nie mam czasu, żeby zrobić nawet porządnego posta. po raz kolejny wrzucam mix wszystkiego, pocieszając się jedynie, że lato nadchodzi wielkimi krokami i kiedy domknę te wszystkie sprawy zacznę wakacje nie na żarty. boję się tylko, że w momencie kiedy zacznę wakacje one nagle się skończą i okaże się, że już jest październik :(


25 kwietnia 2012

mix inspiracji - detale, detale

ahh, czasu mam coraz mniej. do dotychczasowych obowiązków (dom, uczelnia, ogarnianie życia codziennego, fairydetailes, pisanie licencjatu) doszła od wczoraj jeszcze praca (5 miesięcy słodkiego nic-nie-robienia, odpoczynek od korporacjyjnego wiru). wyrzeczenia dotyczące zaczynania doby o 5 (!!!) i kończenia o północy są coraz bardziej realne. w związku z brakiem czasu w tym momencie, nowe bransoletki trochę się obsunął, tak samo jak pierwsze stylizację. w ramach pocieszenia dodaję mix ładnych rzeczy, wszyscy je lubimy, ja mam ich na dysku bardzo wiele, a więc oto one.



23 kwietnia 2012

eternal optimist - vogue us marzec 2012

dopiero dzisiaj natknęłam się na świetną sesję zrobioną przez craiga mcdeana (fotografuje dla najlepszych marek i magazynów modowych) dla vogue us. bardzo podoba mi się oryginalny pomysł na malowane tła! zwróciłam także szczególną uwagę na gesty modelek, które są wyjątkowo plastyczne, widoczny jest język ciała. dzięki temu sesja moim zdaniem zasługuje na uwagę, pokazuje nie tylko pusty wzrok i ubrania na wychudzonych ciałach. sesje modowe dzisiaj coraz bardziej zbliżają się do dzieł sztuki, co mnie niesamowicie cieszy. a wam jak podobają się takie mniej typowe sesje?






tytuł: Eternal Optimist
magazyn: vogue us march 2012
fotograf: craig mcdean
stylista: grace coddington
modelki:  caroline trentini, karlie kloss, jourdan dunn, frida gustavsson, aymeline valade

20 kwietnia 2012

mango summer 2012 z magdaleną frąckowiak

od zawsze jestem fanką mango. firma jest konkurencją dla dla takich hiszpańskich firm jak zara czy massimo dutti (obie pod szyldem inditexu) jednak za każdym razem porównując ubrania tych marek mam wrażenie, że mango wyróżnia się lepszą jakością ubrań i dodatków. od kilku lat szczególnie możemy obserwować ekspansję firmy na polskę i słusznie - modowe zacofanie mamy już dawno za sobą :)
kolekcja lato 2012 to z jednej strony oczywiście nieśmiertele w tym sezonie pastele, a z drugiej mocne akcenty kolorów. różnorodność tekstur, dzianina, sprany jeans, lekka bawełna. a to wszystko na supermodelce - magdalenie frąckowiak, która ma nie tyle oryginalną urodę, co właśnie idealną. kolekcja jest spójna i wyjątkowo trafiająca w sezonowe trendy (nie ma co się dziwić, nie ma popularnej marki, która systematycznie broni się przed trendami).


17 kwietnia 2012

trend - aztec print

motywy etno są w modzie obecne cały czas w różnych przekształceniach, ale to lato sprzyja tym lekkim i kolorowym klimatom. nigdy nie przemawiały do mnie tego rodzaju stylizacje, niekiedy zbliżały się do Pocahontas, Matki Ziemi, obfitowały wyrobami skórzanymi (nie noszę skórzanych rzeczy), po prostu coś nie odpowiadało, chociaż sama kolorystyka i wzornictwo zgadzało się z moimi upodobaniami.
i wtedy pojawiły się motywy, dumnie nazwane, azteckimi. kolorowe, geometryczne i, przede wszystkim, z powiewem nowoczesności. tego brakowało wcześniejszym motywom - za bardzo odwzorowywały jakąś rzeczywistość, były jakby stylizowane i dlatego czułabym się w nich jak przebrana. nie krytykuję stylizacji etnicznych, jestem od tego najdalsza, widziałam wiele dziewczyn świetnie wyglądających w takich ciuszkach! sama jednak z mocniejszym biciem serca zamawiam nowe łaszki z azteckimi wzorkami.

i właśnie przypomniałam sobie o wiszącym gdzieś w domu rodzinnym dużym plecaku-worku, ściąganym sznurkiem u góry, przywiezionym z meksyku przez moją mamę jakieś 24 lata temu (!) oby tam był, przerobię go na coś użyteczniejszego.