25 czerwca 2013

esprit press day - sezon jesień/zima 2013

w ubiegły czwartek miałam przyjemność uczestniczyć w pokazie kolekcji jesienno-zimowej marki Esprit. event miał miejsce w warszawskiej Galerii Apteka Sztuki niedaleko modnego Placu Zbawiciela. nie pierwszy raz miałam okazję uczestniczyć w takiej prezentacji nadchodzącej kolekcji, ale muszę przyznać, że Esprit postawił poprzeczkę dość wysoko!



Esprit zawsze kojarzył mi się z nieco sportową stylistyką i jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że nigdy nie przekonam się do t-shirtów przeładowanych nadrukami i spodniami z kieszeniami. nic bardziej mylnego! od około roku obserwuję transformację marki w stronę miejskiej klasyki, wygodnej elegancji i "mody weekendowej", jeżeli można w ogóle to tak nazwać. nowy Esprit jest nie do poznania i bardzo mnie to cieszy, ponieważ zawsze ceniłam dobrą jakość materiałów, a jest to niewątpliwie fundamentalna cecha tej firmy.







na pierwszy ogień - kolekcja damska. pierwsze wrażenie to uniwersalna, stonowana kolorystyka: szarości, beże, granaty, zielenie o różnym nasyceniu. bardzo przypadło mi do gustu połączenie brudnych beżów z intensywnym kobaltem - bardzo świeży i elegancki miks. zestawienie musztardowej żółci z bordo nie jest niczym nowym, ale czy istnieje bardziej jesienna kolorystyka?
bez opamiętania zakochałam się w beżowym wełnianym płaszczu z poziomą czarną wstawką, który został zestawiony z torebką w kolorze głębokiego granatu i kobaltu.



kolejna rzecz, która mnie urzekła to klasyczne koszule - ufam, że są świetnie skrojone i będą idealnie leżeć na sylwetce. eleganckie wykończenie mankietów, obszycia i detale (uwielbiam, uwielbiam) np. perłowe guziki - tego brakuje koszulom z sieciówek. widać, że Esprit postawił na dobry jakościowo materiał, często z niewielką ilością sztucznej domieszki, co poprawia (o dziwo!) użytkowanie odzieży - przede wszystkim mniej się gniecie i lepiej prasuje. jeżeli chodzi o moje ulubione detale to nie zostały one pominięte!
zauważyłam też dużo różnych modeli swetrów - od cienkich i krótkich kardiganów, po długie opatulające swetry bez guzików. pomimo tego, że aura nie sprzyjała oglądaniu ciepłej odzieży (słońce, żar z nieba, 33 stopnie ciepła) kilka z nich od razu wpadło mi w oko - przede wszystkim długi sweter z "klapami" sięgający niemalże do uda, zrobiony w płaskim splocie z melanżowej dzianiny. na szczególną uwagę zasłużył także zestaw (kojarzy mi się z lookami Massimo Dutti!): prosta spódnica ołówkowa + beżowy sweter o ciekawej "przeplatanej" fakturze.


poniżej genialna, miękka bluza oversize z ćwiekową aplikacją. ćwieki już powoli mi się przejadają, ale te tutaj są dyskretne (o ile można tak powiedzieć o wielkiej aplikacji z przodu!), trójkątne i nie robią wrażenia ciężkości. poza tym, jest uszyta z niesamowicie miękkiego materiału! przytuliłabym taką nawet w chłodniejszy letni wieczór!






w głębi zaprezentowana była także kolekcja męska - nieco skromniejsza od damskiej, jak to zwykle bywa. męskich ciuchów może było mniej, ale wszystkie stanowiły dość "mocną drużynę", widzę tu wiele faworytów na jesień!



Esprit dla mężczyzn to przede wszystkim... Sasha Knezevic!!! to była chyba pierwsza rzecz, na którą zwróciłam uwagę - mąż Anji Rubik twarzą marki. ta informacja przemknęła mi gdzieś w internecie, ale nie widziałam TYCH plakatów, które pojawiły się na prezentacji. podsłuchałam nawet parę szeptów, z których wynikało, że niejedna z pań goszczących na prezentacji chętnie by taki plakat umieściła w swoim biurze. w tej sytuacji nie jestem wyjątkiem :)

a teraz poważnie - kolekcja męska to głównie mocne oranże, zmiksowane z kolorami jeansu i granatami. prezentacja pokazuje jedynie ułamek całej kolekcji, która pewnie została tu okrojona ze względu na niewiele miejsca.
zwróciłam uwagę na prezentowane kurtki. dwa lekkie okrycia, podobne do tych, które były hitem w kolekcji damskiej Esprita w ubiegłą zimę - lekki materiał wierzchni, puszyste wnętrze i możliwość zwinięcia kurtki w niewielki rulon na czas np. podróży (zdjęcie poniżej). fakt, że kurtka zajmuje niewiele miejsca jest bardzo ważny, szczególnie kiedy mamy parę kurtek, które musimy pochować w szafie na lato. innym modelem kurtki, było pikowane eleganckie okrycie krojem przypominające nieco marynarkę. kurtka ma dyskretne zatrzaski oraz skórzane wstawki - potwierdzenie dbałości o jakość i detal!


kolejna sprawa to niezaprzeczalnie najfajniejsze koszule casual! ta, która przyspieszyła bicie mojego serca to beżowa koszula w bardzo ciekawy deseń - znaczki graficzne, które mi skojarzyły się z Indianinami (nie wiem dlaczego...). fenomen tej koszuli polega właśnie na tym oryginalnym princie, będzie świetnie wyglądać do prostych ciemnych jeansów. inna koszula wyeksponowana na manekinie świetnie pokazywała kontrastowe obszycia rękawów i kołnierzyka. w przeciwieństwie do jednolitej koszuli, obszycia miały deseń i to jest właśnie dbałość o detal jaki lubię najbardziej :)




podsumowując - Esprit przygotował coś innego niż zwykle i jest to bardzo (bardzo!) pozytywne zaskoczenie. sportowy profil marki został zmieniony na miejską klasykę i wygodną elegancję, która na pewno świetnie przyjmie się w miastach w Polsce. sieciówkowe ubrania różnych marek często cechuje niska jakość, co sprawia, że danego ciucha nie nosimy dłużej niż jeden sezon. inwestując w nieco droższe ubrania i stawiając na klasykę sprawiamy, że nasza garderoba jest ponadczasowa i można ją łatwo modyfikować sezonowymi trendami. marką Esprit interesuję się stosunkowo niedługo, od około roku, ale zaskarbiła sobie ona moją sympatię, a kolekcja jesienno-zimowa potwierdziła, że się nie myliłam.

to czego zabrakło na pokazie, a co chciałam na pewno zobaczyć to kurtki puchowe, których nie było prawie wcale. prezentowane ubrania pasowały bardziej na jesienną pogodę niż na zimową i może to lepiej - ciągle w tyle głowy mam obraz ubiegłej nieziemsko długiej zimy - nie zapeszajmy lata :)

myślę, że pozytywny rozgłos dla marki mogłyby zapewnić także znane osoby z blogosfery zapraszane na tego typu pokazy. jest się czym chwalić!

3 maja 2013

fairydetailes i nowości


event w OKI DOKI już za mną (niestety jestem straszną gapą i zapomniałam zabrać porządnego aparatu...)! było bardzo miło, kreatywnie i wesoło. spotkałam się z miłym odbiorem moich błyskotek, zebrałam także konkretny feedback dotyczący kolorów na przyszłość i oczekiwań klientek - o to właśnie mi chodziło! część bransoletek się sprzedała, kilka można jeszcze oglądać w kawiarnii na ul. nowy świat 2 w białymstoku, a niektóre dostępne są w moim sklepie internetowym: fairy-detailes.art-madam.pl


rękodzieło i handmade - ArtMadam

30 kwietnia 2013

fairydetailes spring colours 2013!

z przyjemnością prezentuję owoc moich starań w ostatnim czasie - kolorowe bransy w sam raz na wiosenną pogodę! tak jak w ubiegłym roku bransoletki wykonane są z kolorowego kauczuku z okuciem w kolorze srebrnym - w tym sezonie postanowiłam ulepszyć zapięcia dodając do nich regulację w postaci łańcuszka. postawiłam na dużą różnorodność w kwestii kamieni naturalnych - jadeity, howlity, opale, agaty, kalcyty - to dopiero początek wyliczanki.

kauczuk + agat + perła svarowski

kauczuk + howlit + jadeit

kauczuk + jadeit x2

kauczuk + agat + kalcyt

kauczuk + howlit + jadeit

kauczuk + agat + kalcyt

kauczuk + jadeit + kalcyt

kauczuk + opal + perła svarowski

kauczuk + howlit + jadeit

kauczuk + opal + perła svarowski

kauczuk + jadeit + perła svarowski

kauczuk + howlit + agat

w tym momencie bransoletki dostępne będą na wspominanym już wcześniej evencie w OKI DOKI - rękodzieło w OKI DOKI, po majówce biżuterię będzie można nabyć przez inne portale handmade, o czym wkrótce!

ŚCISKAM CIEPŁO I WIOSENNIE!

bransoletki fairydetailes spring colours 2013

już są nowe bransoletki fairydetailes spring colours 2013 - soczyste, świeże kolory kauczuku + kamienie naturalne. bransoletki na razie można będzie nabyć podczas wystawy w białostockiej kawiarnii artystycznej OKI DOKI (ul. Nowy Świat 2) już we środę 1 maja, a o całym wydarzeniu można poczytać tu. po majówce biżuteria będzie dostępna w sklepie internetowym i wtedy zdradzę kulisy współpracy z portalem handmade'owym!


22 lutego 2013

trendy na sezon wiosna/lato 2013 - czyli próbuj wszystkiego byle z głową

nowy sezon wiosna\lato 2013 jest różnorodny i kolorowy jak nigdy wcześniej. po co stawiać na jeden trend kiedy można mieć odrobinę wszystkiego? część trendów znana jest nam już z ubiegłego lata – wyprane kolory, neony, styl grunge, a po inne sięgnięto z lat 40. czy 60. - łaskawe dla sylwetki fasony retro, paski czy zwierzęce printy. w dobie kryzysu projektanci nie chcą już nas szokować za wszelką cenę tworząc skomplikowane formy czy materiały prosto z filmu science-fiction. liczy się uniwersalność i gwarancja, że nowe trendy się nie zestarzeją, a dane rzeczy będą modne, z pewnymi modyfikacjami, także w kolejnych sezonach – dzisiaj niewiele osób stać na wymianę całej garderoby co sezon. być może jest to również przyczyną powrotu swobodnego łączenia poszczególnych części garderoby, którą zauważamy w tym sezonie – koniec z gotowymi zestawami – górę i dół dobieramy osobno, łącząc różne kolory, faktury, wzory, odmienne style. sezon wiosna/lato 2013 to prawdziwa gratka dla osób, które lubią bawić się modą, ponieważ możliwości w tym sezonie są nieograniczone – długość maxi jest tak samo modna jak mini, a połączenie ciężkiej skórzanej sukienki z prostymi butami na płaskim obcasie nie powinno nikogo zdziwić. rewolucja!

DŻUNGLA I ZWIERZĘCE PRINTY WYCHODZĄ NA ULICĘw tym sezonie powracają lansowane przede wszystkim w latach 70. nadruki inspirowane florą i fauną. roślinne nadruki królują na wszystkich częściach letniej garderoby – od małych torebek z kolorowymi kamieniami i fikuśnych okularów, przez luźne spodnie i tuniki, na damskich garniturach kończąc. nowością są nadruki-hybrydy – połączenie kwiatowych elementów ze zwierzęcymi. trend ten jest bardzo efektowny, świetnie sprawdzi się w letnich stylizacjach, jednak należy uważać żeby nie przesadzić. krzykliwe wzory można przełamać pastelowymi kolorami lub neutralnymi beżami. projektanci oczywiście mają także propozycje dla odważnych – dżungla od góry do dołu, czyli ten sam roślinny nadruk na spodniach i koszuli.



FASCYNACJA ORIENTEM I SZTUKĄ ORIGAMI - muccia prada w tym sezonie przyznała, że inspirują ją japońskie harajuku girls, które są dla niej współczesnymi ikonami popkultury. na wybiegach można było zauważyć, że nie tylko włoska projektanta zauroczyła się azjatyckimi klimatami. projektanci zaczęli konstruować swoje ubrania w dość nietypowy, nowatorski sposób – układają tkaniny warstwowo na wzór papierowego origami. azjatyckie trendy nie są w tym sezonie interpretowane dosłownie, czerpiemy z nich głównie formę – minimalistyczne sukienki na wzór kimono, kombinezony z szerokim pasem w talii, oversize'owe tuniki z szerokimi rękawami noszone ze spodniami cygaretkami. warto zauważyć, że ten trend inspirowany japonią jest wyjątkowo łaskawy dla pań w rozmiarze większym niż 38, ponieważ daje możliwość zatuszowania wszystkich niedoskonałości pod modnymi zakładkami i udrapowanymi warstwami.



GRUNGE - grunge to styl, który został wykreowany w latach 90. przez muzyków nirvany i związaną z nimi ekscentryczną courtney love, która wyjątkowo upodobała sobie niedbałe koszule, rozerwane dżinsy i plecaki z ćwiekami. elementy grunge'u pojawiają się na pokazach co jakiś czas w postaci dodatków lub wykończeń, styl ten świetnie zaadaptowały także blogerki z wielkich miast takich jak londyn, nowy jork czy sztokholm, jednak do tej pory nie można było zaobserwować dominującego trendu na wybiegach... do dziś. koszula w kratę i porwane spodnie przeżywają w tym sezonie drugą młodość. projektanci postawili zdecydowanie na luksus: flanela zastąpiona została połyskującym jedwabiem, a porwany denim – drogimi skórami. w efekcie powstała nietypowa fuzja wzorów, kolorów i tekstur – zestawienie kraciastej koszuli ze zwiewną spódnicą w kwiaty wzbogacone o dodatki w panterkę – to opcja dla odważnych. jeżeli jesteśmy jednak bardziej zachowawcze w modzie możemy spróbować nosić niechlujne kraciaste koszule z biżuterią w stylu glamour i szpilkami.



NA WYSOKI POŁYSK - najmodniejsze kreacje tego sezonu są bardzo błyszczące i kolorowe, przykuwają wzrok już z daleka, a jak powszechnie wiadomo wiadomo – kobiety mają słabość do błyskotek. z połyskujących materiałów szyje się nie tylko wieczorowe kreacje, ale także koszule, spodnie i żakiety, które właściwie zestawione mogą być także modną stylizacją na co dzień. projektanci w tym sezonie wybitnie postawili wysoki połysk tkanin zaczynając od lakierowanych skór, specjalnie nabłyszczanego jedwabiu, na metalicznych dzianinach kończąc. na szczególną uwagę zasługują także zupełnie nowe prześwitujące elementy garderoby: głównie koszule, kołnierzyki oraz supermodne torby, których nie używamy już jedynie na plażę. nie zapominajmy o dodatkach, które także można wykorzystać za dnia: błyszczące buty, mieniące się toczki na głowę czy przeźroczyste torebki pokazujące całą swoją zawartość to absolutny must-have tego lata! pamiętajmy jednak, że tego typu ubrania nie lubią konkurencji – biżuterię należy ograniczyć do zera, ponieważ taka kreacja sama w sobie jest już efektowna.



GEOMETRIA I KOLOROWE LATA 60. NA NOWO - styl lat 60. wraca do mody jak bumerang. jest w nim pewna klasa, niestarzejąca się elegancja, ale także dziewczęca frywolność, która inspiruje projektantów prawie corocznie bez wyjątków. w tym sezonie jest wyjątkowo kolorowo i różnorodnie w kwestii wzorów – w szafach nie może zabraknąć pasów, szachownic, groszków czy rombów. prym wśród deseni zdecydowanie wiodą, wylansowane przez coco chanel, paski. mogą być pionowe, poziome lub skośne, szerokie lub bardzo wąskie – należy jednak pamiętać, że ten deseń potrafi podkreślić kobiecą sylwetkę, jak również ją zdeformować. w tym sezonie niezaprzeczalnie modne są minisukienki w mocnych kolorach oraz szkatułkowe żakiety w pionowe pasy noszone razem ze spódnicą w ten sam deseń. przy wyborze dodatków możemy inspirować się popularnymi filmami z lat 60. np.: „jak ukraść milion dolarów” z ikoną mody audrey hepburn – torebki na wzór kuferków w odważnych kolorach lub kultowe już duże okulary przeciwsłoneczne z grubą białą oprawką będą strzałem w dziesiątkę tego lata!



KOLORYSTYKA: NEON & FLUO - w tym sezonie, podobnie jak w ubiegłym, nie boimy się kolorów, co więcej – wybieramy najostrzejsze z nich: mocna fuksja, nasycona trawiasta zieleń, oranż, kobalt czy kolor świeżych cytryn. w sezonie wiosna/lato 2013 zupełnie zapominamy o czerni – liczy się jedynie kolor. projektanci proponują dwie drogi budowania kolorowych stylizacji: kolor na całego lub color-blocking. jednokolorowe stylizacje przy odważnej kolorystyce na pewno nie będą nudne i monotonne – supermodne są proste minisukienki noszone z butami i akcesoriami w identycznym odcieniu. latem będzie można zaszaleć i postawić na totalne miksowanie kolorów pozornie do siebie niepasujących, czyli color-blocking. najmodniejszymi połączeniami tego lata są mocna fuksja i czerwień, kobalt i biel oraz neonowy róż i soczysta limonka. jeżeli nie jesteśmy na tyle odważnymi użytkowniczkami mody żeby pójść na całość możemy założyć bluzkę w odważnym kolorze i naszyjnik typu kolia w kontrastowej barwie! 



KOLORYSTYKA: CAŁA BIAŁA - obok kobiety kolorowej i odważnej projektanci zaproponowali także sylwetkę delikatnej i ponadczasowej kobiety w bieli. trend ten jest jednym z wiodących w tym sezonie – białe stylizacje otwierały większość pokazów z sezonie wiosna/lato 2013. noszenie bieli nie jest łatwe, może być za to przyjemne szczególnie w sezonie letnim – świetnie podkreśli opaleniznę oraz uchroni od nadmiaru promieni słonecznych. biel to nowa czerń! domy mody mają wiele pomysłów na noszenie bieli: romantyczne i zwiewne sukienki do ziemi, oversize'owe koszule z zapiętym pod szyją kołnierzykiem, świetnie skrojone garnitury damskie czy laserowo cięte futurystyczne sukienki z niewidocznymi łączeniami. biel jest klasyczna, nie starzeje się, daje nieskończoną możliwość zestawień i wariacji  a do tego można ją nosić niezależnie od wieku – te argumenty przemawiają za tym żeby tego lata zainwestować właśnie w biel.



KOLORYSTYKA: LADURÉE, CZYLI PASTELE INSPIROWANE SŁODYCZAMI - ladurée to nowe objawienie projektantów. nazwa pochodzi od paryskiej cukierni, której sława owiała już cały świat. sklep słynie z przepysznych i smakowicie wyglądających makaroników – francuskich markiz z kremem w obłędnych kolorach. to właśnie one zainspirowały projektantów do stworzenia przepysznej gamy kolorów na sezon wiosna/lato 2013. pastele znamy z ubiegłego sezonu – miętowa orzeźwiająca zieleń, łososiowy róż, lekki fiolet, baby-blue czy pastelowa żółć – są lekkie i smakowite niczym sorbet owocowy w letnie popołudnie! te jasne kolory świetnie podkreślają i rozświetlają letnią opaleniznę, stąd też bardzo często pojawiają się już w wiosennych kolekcjach. subtelne pastele będą doskonale wyglądać w towarzystwie zarówno prostych, geometrycznych fasonów, minimalistycznych sukienek, jak również zwiewnych długich kreacji do ziemi z lekkich przeziernych tkanin. w tym sezonie nie łączymy już pasteli z bielą czy ciemniejszymi kolorami – pójdźmy na całość – jeżeli decydujemy się na pastele to od stóp do głów! efekt będzie smakowity!


* ten krótki skrót z wybiegów opracowałam na potrzeby newslettera dla firmy, w której pracuję. zadowolona z efektu postanowiłam podzielić się artykułem na łamach mojego bloga - udanych letnich polowań!

12 lutego 2013

rzecz o puchu i "puchu" - czyli jak kupić idealną kurtkę puchową, która sprosta naszym wymaganiom

kurtka puchowa to rzecz podstawowa, a wszechobecne wyprzedaże są idealnym momentem żeby sobie takie okrycie nabyć. nie wyobrażam sobie szafy bez porządnej kurtki lub płaszcza z wypełnieniem puchowym - może zmusza mnie do tego klimat mojego miasta - wysuniętego najbardziej na wschód, a tutaj zimy potrafią być na prawdę siarczyste.

nie dawniej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką o kurtkach. zdziwiła się kiedy zapytałam ile puchu jest w jej puchowej kurtce i czy w ogóle puch tam jest - przecież często nazywamy puchowymi kurtki, które faktycznie puchu nie mają w składzie.

rzecz jest poważna - sama zauważyłam sprzedawców, którzy pokazywali mi "puchowe" kurtki mające jedynie poliestrowe wypełnienie. czy to oszustwo? oczywiście, że tak - puchem nazywamy tak naprawdę mieszankę puchu i pierza, najczęściej gęsiego lub kaczego. raczej nie spotkamy kurtek wyłącznie z puchu - najczęściej mamy do czynienia z mieszanką, a jej proporcje są także ważną informacją dla kupującego. ale zacznijmy od początku...





w zimowej kurtce powinno nas najbardziej interesować wypełnienie. oczywiście są inne ważne atuty kupowanej odzieży, ale to właśnie to co jest w środku zapewni nam komfort termiczny lub nas kompletnie rozczaruje. informacja, że wypełnienie jest poliestrowe jest informacją niepełną.

poliester to syntetyczne włókno, ale nie oznacza to wcale, że nie będzie nas grzać. producenci odzieży sportowej używają najczęściej dwóch rodzajów wypełnień - primaloft i thermal r. pierwsze włókno charakteryzuje się lekkością, elastycznością i ściśliwością porównywalną do puchu, a dodatkowo izolują temperaturę tak samo gdy są suche i mokre - idealne do uprawiania zimowych sportów, pieszych wycieczek itp. tak jak mówiłam, jest to włókno stosowane głównie w odzieży sportowej, w sieciówkach nie doświadczymy tego typu wypełnień - jest stosunkowo drogie, a jego właściwości nie są do końca potrzebne każdemu z nas. thermal r jest także syntetycznym włóknem o długiej żywotności, podobnie jak primaloft jest bardzo ciepłe, wytrzymałe i lekkie.

takie kurtki najczęściej pierzemy w pralni, co nie powinno stanowić żadnego problemu - w sezonie takie okrycie oddajemy do prania raz, maksymalnie dwa razy i po kłopocie.

inaczej sprawa się ma z wypełnieniem puchowym. pierwsza rzecz, która musi nas zainteresować to STOSUNEK PUCHU I PIERZA - kierujemy się zasadą: jak najwięcej puchu, z prostej przyczyny - pierze są cięższe, a ich właściwości termoizolacyjne nieco gorsze. jak wspominałam wcześniej raczej nie znajdziemy kurtki z samego puchu, stosunek 70% puchu i 30% pierza jest idealny na polską zimę! niestety, jak można się domyślić, im więcej puchu tym wyższa cena... następna istotna kwestia to MATERIAŁ WIERZCHNI - puch jest podatny na wilgoć, chłonie wodę, zbija się i traci swoje właściwości dlatego niezmiernie ważną rzeczą jest wierzchni materiał, który go chroni. kurtka na pewno nie może być bawełniana (zarówno z wierzchu jak i od podszewki, nie dajmy się oszukać) - najlepiej kupować te z mieszanek sztucznych materiałów - nielubiany poliester sprawdzi się w tej roli wyśmienicie. raczej nie powinniśmy się przejmować tym, że kurtka nam przemoknie - po pierwsze nie nakładamy tego typu okryć na ulewy, bo są po prostu za ciepłe, a po drugie wierzchnie materiały zimowych kurtek są najczęściej dodatkowo powleczone membraną, która chroni wypełnienie odzieży. kolejną megamegaistotną rzeczą jest PRANIE! tysiąc razy spotykałam się już ze zdziwieniem i wielkimi oczami klientów na informację, że kurtki puchowej pod żadnym pozorem nie można prać chemicznie - ooo ale dlaczego? jak to? naprawdę? jak już wspomniałam wcześniej puch podatny jest na wilgoć, ale wiadomo, czasem trzeba ją porządnie uprać. chemiczne pranie uszkodzi puchowe wypełnienie - tak głosi każda wewnętrzna metka, tak głosić powinna także każda osoba pracująca w pralni chemicznej i powinniśmy wiedzieć to także my! pod wpływem chemii naturalny puch po prostu się nam skruszy. po pierwszym praniu prawdopodobnie nie zauważymy różnicy - ale każde kolejne będzie powodowało szybką utratę właściwości termoizolacyjnych. puch się zbije, skruszy i będzie nam po prostu zimno. klops.

pranie puchowej kurtki nie jest takie straszne jeżeli zastosujemy się do paru podstawowych rzeczy. po pierwsze - CZYTAMY METKĘ WEWNĘTRZNĄ (przypominam, że producent ma obowiązek umieścić na metce wszystkie szczególne kwestie dotyczące konserwacji odzieży – pranie, suszenie, prasowanie, specjalne traktowanie jak np. odpiąć puch z kaptura przed praniem) - producent doradzi nam jaką wybrać temperaturę prania. aby uniknąć przepełnieniu pralki (kurtka zajmuje nam dużo miejsca w bębnie, pralka nabiera wodę i płyn i wszystko wypływa przez drzwiczki, a my niczego nieświadomi siedzimy sobie na kanapie, podczas gdy w naszej łazience trwa prawdziwy potop - doświadczenie własne) moczymy najpierw kurtkę w zlewie czy prysznicem, nie ma znaczenia - kurtka ma być już mokra przed włożeniem do pralki. jeżeli chodzi o detergenty do prania - wiem, że są dostępne specjalne specyfiki do prania puchowej odzieży - ale są drogie, będziemy je rzadko używać i się przeterminują. wybierajmy zwykły delikatny płyn lub płatki mydlane (osobista rada – nie polecam proszku, ponieważ gorzej wypłukuje się z puchu, a także może zostać na wierzchnim materiale tworząc jakieś dziwne zacieki albo to tylko ja mam takiego pecha), w którym pierzemy np. delikatne swetry. następny etap to wybór programu - najlepiej program do wełny, ale musimy pamiętać, że dobrze taką kurtkę jest odwirować po praniu - ja piorę na 600 obrotach i myślę, że jest to wystarczające. niektórzy do takiego prania wrzucają piłeczki pingpongowe (a nawet tenisowe!) - mają one za zadanie "wytłuc" puch podczas prania w celu dokładnego rozprowadzenia go po całym okryciu. moim zdaniem jest to dobry pomysł, faktycznie puch nie ma możliwości skumulowania się w jednym miejscu. po wyjęciu kurtki puchowej z pralki pamiętajmy - ZA ŻADNE SKARBY ŚWIATA NIE WIESZAMY NA WIESZAKU ŻEBY SOBIE WYSCHNĘŁO... - prawa fizyki mówią nam, że ciężki i mokry puch opadnie nam na dół kurtki lub płaszcza i wtedy nawet intensywna akcja odratowania kurtki może być na nic. kurtkę kładziemy na suszarce i co jakiś czas jej doglądamy i przekładamy, ubijamy rękami puch (!!!) żeby się równomiernie ułożył na całej długości odzieży. takie pranie kurtki gwarantuje długowieczność naszej odzieży oraz zachowanie wszystkich właściwości puchu. proste? proste.

przy wyborze zimowej kurtki zwróciłabym uwagę na kilka innych detali nie związanych już z samym wypełnieniem.

na naszą uwagę zasługują ZAMKI – muszą być solidne, zupełnie nieprzypominające tych ze spodni. dodatkowo jeżeli decydujemy się na płaszczyk – zwróćmy uwagę czy zamek jest obustronny – będziemy mogli go sobie trochę rozpiąć od dołu podczas prowadzenia samochodu czy siedzenia w autobusie – prosta, a jaka praktyczna rzecz.

kolejna sprawa, która nie może nam umknąć to ZAKOŃCZENIA RĘKAWÓW I KOŁNIERZ – szeroki rękaw bez żadnego ściągacza nie sprawdzi się nawet przy ciepłych rękawiczkach, ukryty w rękawie ściągacz ładnie załatwi nam sprawę z wiatrem i „podwiewaniem”. tak samo jest z kołnierzem, który powinien być wysoki i wykończony jakimś miękkim materiałem np. polarem.

PASKI, SPRZĄCZKI, NAPY – dobrze jest się upewnić trzy razy czy wszystko jest z nimi w porządku i czy mamy przy metce dołączone zapasowe napy – oj tak, one lubią się wyrywać, a jeżeli trafimy na jakiś bardziej oryginalny model i nie będziemy mieć zapasowych „części” to czeka nas wymiana wszystkich nap w kurtce. nie jest to niemożliwe, ale po co się męczyć? 

i odwieczny problem – Z KAPTUREM CZY BEZ? to jest kwestia sporna i bardzo indywidualna. niektórzy lubią chodzić w czapkach, a inni w kapturach. jestem zwolenniczką jednak kapturów (na słowo „czapka” reaguję paraliżującym strachem przed opuszczaniem domu) – podczas śnieżycy lub mocniejszym wietrze idealnie nas otuli i ochroni fryzurę – jeżeli nie lubimy kapturów w każdym sezonie pojawia się jeszcze opcja wysoki kołnierz ze sztucznego futerka lub po prostu z puchem w środku :)

UDANYCH ZAKUPÓW!

* post ze specjalną dedykacją dla Oli, która zadawała mi te wnikliwe pytania – mam nadzieję, że po moim mini poradniku znajdziesz tą jedyną (kurtkę puchową)...

17 grudnia 2012

alpaka, angora, kaszmir czy moher?


pozostając w temacie zimowych okryć - swetrów - chciałabym skupić się na czterech najcieplejszych włóknach, które oferują nam sieciówki: ALPAKA, ANGORA, KASZMIR I MOHER. jeżeli macie już swoje ulubione modele warto także spojrzeć na metkę - dopiero wtedy będziecie mieli całkowitą gwarancję, że sweter spełni wasze oczekiwania. niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale te cztery włókna charakteryzują się innymi cechami i można powiedzieć o nich o wiele więcej niż tylko, że są ciepłe i pochodzenia zwierzęcego...

szczególną uwagę zwracam na pielęgnację tych czterech włókien - właściwe pranie, suszenie i konserwacja da nam gwarancję długowieczności odzieży. jest to niezwykle ważna kwestia, ponieważ na codzień spotykam się z niesłusznymi opiniami - że się mechaci, wyciąga, kulkuje, spiera, blaknie - właściwe traktowanie tych mniej popularnych włókien powinno rozwiać wszelkie wątpliwości.

popularność wełny, niezależnie od pochodzenia, tkwi w niezwykłych właściwościach - izolacji termicznej, odporności na zabrudzenia i dużej wytrzymałości. nie można zapominać także o wadach wełny, główną z nich jest możliwość filcowania się. 

rodzajów wełny jest kilka, w zależności od pochodzenia zwierzęcego - wełna owcza nazywana jest merynosem, szetlandem lub szewiotem, wełna wielbłądzia to wikunia lub kamel, wełna pochodząca od lamy to alpaka, wełna kozia to inaczej moher albo kaszmir, natomiast królicza to angora. 

istnieje także podział wełny ze względu na sposób pozyskiwania - żywa, garbarska, skórna, futrzarska i wtórna. opisywane tutaj rodzaje wełny reprezentują pozyskiwanie poprzez strzyżenie lub wyczesywanie żywych zwierząt - jest to metoda zupełnie humanitarna i niebolesna dla zwierząt. inne sposoby pozyskiwania wełny niestety zakładają ubój, co osobiście mnie cały czas szokuje i obrzydza, ponieważ nie popieram sprzedaży oraz kupna produktów wykonanych z naturalnych skór lub futer zwierząt.



* ALPAKA *

nazywana także wełną alpak - wielbłądowatych zwierząt zamieszkujących głównie południowoamerykańskie góry. alpaki przystosowane są do życia w trudnych warunkach - wahania temperatury na wysokości 4500 m n. p. m. potrafią sięgać od -20 w nocy do +20 w ciągu dnia, a do tego występują tam lodowato zimne wiatry. stąd też to właśnie włosy alpaki charakteryzują się wyjątkowymi cechami - są lekkie, miękkie i niezwykle ciepłe.



według legendy alpaki zostały pożyczone ludziom przez bogów na szczycie Ausangate w Peru i pozostawione na ziemi pod warunkiem, że będą dobrze traktowane i szanowane przez ludzi. do dzisiaj wełna alpak jest towarem luksusowym i rzadkim, ponieważ populacja światowa rośnie bardzo powoli. 85% całej populacji alpak żyje w Peru, które chroni zwierzęta restrykcyjną polityką. sytuacja powoli ulega zmianie i alpaki eksportowane są przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych i Australii, gdzie podlegają rejestrowanej hodowli.

WŁAŚCIWOŚCI:
  • jest miękka, lekka, delikatna, ale jednocześnie bardzo wytrzymała (archeolodzy znaleźli wiele przedmiotów z alpaki z czasów przed Imperium Inków!) - idealne włókno na ciepły sweter!
  • jest elastyczna, sprężysta i bardziej rozciągliwa niż wełna owcza, a jej wspaniałe właściwości termiczne i izolacyjne są lepsze w zestawieniu z wełną owczą czy kaszmirem
  • jest odporna na działanie promieni słonecznych - silnych w naturalnym środowisku alpak - niebarwiona nie utraci koloru, nawet intensywnie używana
  • najczęściej nie jest farbowana, ponieważ występuje w ponad 20 naturalnych odcieniach - od bieli, przez brązy, szarości, do czerni
  • jest hipoalergiczna - nie zawiera substancji najczęściej alergizujących, a także nie wymaga obróbki chemicznej, dzięki czemu jest świetnym rozwiązaniem dla alergików!
  • wysoka zawartość lanoliny (wosk zwierzęcy) sprawia, że prawie nie zatrzymuje cząsteczek kurzu oraz innych zanieczyszczeń obecnych w powietrzu - tym samym jest odporniejsza na zabrudzenia i dużo łatwiejsza w czyszczeniu niż wełna owcza
  • jest pozyskiwana z żywych zwierząt - nie ma tu miejsca na śmierć i cierpienie
  • alpaka to ciągle towar bardzo luksusowy więc nie spodziewajmy się, że dostaniemy w sieciówkach swetry 100% alpaka - jednak dodatek 10%-20% alpaki do wełnianego swetra sprawi, że nasza odzież będzie lepiej izolować temperaturę, a także będzie na pewno lepiej wyglądać przez dłuższy czas, o ile będzie dobrze konserwowana...
KONSERWACJA:
  • alpakę pierzemy w temperaturze do 30 stopni Celsjusza!
  • nie używamy silnych detergentów - najlepiej użyć środka do prania odzieży dziecięcej, niektórzy producenci zalecają stosowanie zwykłych szamponów do włosów
  • wełny nie można długo moczyć (skurczy się) ani pocierać o siebie częściami ubrania - najlepiej prać ręcznie delikatnie wyciskając
  • nie należy czyścić chemicznie - nie jest to potrzebne, ponieważ alpaka mniej się brudzi, a zanieczyszczenia nie wnikają głęboko we włókno
  • alpaki nie wyżymamy ani nie odwirowujemy w pralce (!!!), włókno jest elastyczne, ale nie należy go obciążać - najlepiej położyć na ręczniku na suszarce, jeżeli sweter się nieco skurczył podczas prania, można go trochę rozciągnąć gdy jest jeszcze wilgotny
  • alpaka, tak jak każda wełna, nie powinna być prasowana ciepłym ani gorącym żelazkiem, zaleca się prasowanie na lewej stronie przez inną tkaniną, ale z doświadczenia wiem, że jeżeli sweter został wysuszony w pozycji leżącej, wystarczy go założyć do siebie na kilka minut przed wyjściem, a sweter sam się ułoży
pamiętajmy o właściwej pielęgnacji zwierzęcych włókien, dzięki temu dobrze zadbany sweter będzie nam służył przez długie lata, a jego wygląd nie zmieni się mimo upływu czasu. szczególnie, że wyroby ze zwierzęcych włókien nie należą do tanich...




* ANGORA *

inaczej mówiąc - wełna królicza pozyskiwana z królików rasy angora, które pierwotnie pochodziły z terenów Turcji (stara pisownia stolicy Turcji Ankary - Angora). zwierzątka te trudno sobie wyobrazić w środowisku naturalnym, ponieważ od zawsze hodowane są jako domowe. początkowo chowane były na dworze sułtana, w późniejszym czasie ich hodowla przeniosła się na dwory europejskie, a szczególnie upodobali sobie je Francuzi. odmian królików jest wiele, jednak na skalę "przemysłową" wykorzystuje się angory olbrzymie, których masa zaczyna się od 4,5 kg.




wełnę pozyskuje się poprzez wyczesywanie lub strzyżenie - w praktyce wykorzystuje się obie metody, ponieważ sierść odrasta bardzo szybko, a niewyczesywana regularnie plącze się i marnuje. angora jest nieziemsko droga (cena za 1 gram nieprzetworzonego produktu waha się między 1-2 zł) - uzasadnione jest to doskonałymi właściwościami tej wełny.

WŁAŚCIWOŚCI:
  • najmniejszy przekrój włosia spośród wszystkich rodzajów naturalnej wełny, co sprawia, że gotowa tkanina jest aksamitna, miękka, lekka, dokładnie taka sama jak puszysty króliczek :)
  • angora jest hipoalergiczna - wełna ta nie powoduje żadnych uczuleń, a roztocza, które stanowią zazwyczaj największy problem, nie potrafią zadomowić się w wełnie dzięki naturalnej ochronnej warstwie - lanolinie
  • angora łatwo się filcuje - dlatego nie produkuje się odzieży wykonanej wyłącznie z wełny króliczej, ponieważ byłyby one nieużyteczne. dodanie niewielkiej ilości angory do wełny owczej wystarczy jednak żeby pordukt stał się aksamitny, puszysty i miękki (w swojej pracy bardzo często spotykam się z zarzutem: "tylko 10% angory?!" - zazwyczaj maksymalna domieszka angory sięga 15%-20%)
  • angora jest także kompletnie nierozciągliwa i łatwo się rwie - jest to kolejna wada wełny, która uniemożliwa produkowanie odzieży ze 100% angory - to właśnie z tego powodu często łączy się ją z wełną owczą, która jest bardzo wytrzymała
  • wełna królicza, tak jak alpaka, jest pusta w środku - jest to niezwykła właściwość, która sprawia, że angora jest lekka, ale także łatwo "czepia się" do innych ubrań
KONSERWACJA:
  • angorę pierzemy w temperaturze do 30 stopni Celsjusza!
  • tak jak w przypadku wszystkich delikatnych włókien - nie stosujemy silnych detergentów - płyn do prania wełny lub zwykły szampon powinny być najodpowiedniejsze
  • nie pocieramy o siebie materiałem - angorę bardzo łatwo jest uszkodzić gdy jest wilgotna - najlepiej zrobić w misce z angorowym sweterkiem "wir" dłonią i delikatnie go obracać
  • nie można czyścić angory chemicznie!
  • jak można się domyślić - angory nie odwirowujemy, nie wyciskamy i nie robimy z nią nic, co jest w jakiś sposób "inwazyjne"
  • wilgotny sweterek kładziemy na rozłożonym ręczniku na suszarce i cierpliwie czekamy aż wyschnie (schnie bardzo szybko)
  • w zależności od tego, ile domieszki angorowej jest w swetrze i co stanowi resztę składu, postępowanie z prasowaniem jest różne, najlepiej stosować się do zaleceń z metki - osobiście nie spotkałam się ze swetrem, który wymagałby intensywnego prasowania ;)
  • na początku z pewnością zauważymy, że angorowe włoski wychodzą ze swetra i, co gorsze, ochoczo czepiają się innych ubrań. kiedyś na kobiecym forum wyczytałam, że sweter można wlożyć na parę godzin do zamrażarki w woreczku stunowym - sprawi to, że włoski będą mniej "wychodzić" ze swetra. znalazłam także modotę "na lakier do włosów" - lakier musi być delikatny i wodny, ostrożnie spryskujemy sweter i voila! spróbowałam pierwszego sposobu (lakier wydał mi się zbyt inwazyjny) i szczerze mówiąc - wielkiej różnicy nie zauważyłam...


* KASZMIR *

czyli tkanina z wełny kóz kaszmirskich, które podobnie jak alpaki także zamieszkują wysokogórskie krainy charakteryzujące się surowym klimatem i temperaturami nawet do -50 stopni! jednym ze zwierząt przystosowanych do tych trudnych warunków jest właśnie kaszmirska koza, która zamieszkuje tereny Chin, Iranu i Afganistanu, jednak największe stada pasą się na stepach Mongolii. źródłem kaszmiru jest długa sierść kóz, a dokładniej delikatna i cienka warstwa wełny spodniej. wczesną wiosną zwierzęta tracą swoje zimowe okrycia. dla hodowców jest to sygnał do wyczesywania kóz w celu pozyskania miękkiej otoczki włosa. proces ten jest bardzo pracochłonny - z jednego zwierzęcia pozyskuje się około 200g surowego produktu, z czego połowa jest odpadem. biorąc pod uwagę fakt, że na wykonanie jednego sweterka potrzeba zbioru z około 4 do 6 kóz - ceny kaszmirowych produktów nie powinny dziwić.




jak można się domyślić sieciówki nie oferują nam produktów z najwyższej jakości kaszmiru ze zwględu na cenę surowca. tańszy kaszmir łatwo można odróżnić od tego droższego - jeżeli sweterek jest wyjątkowo aksamitny mamy do czynienia właśnie z tańszą odmianą kaszmiru. krótsze włosie łączy się wtedy z domieszką - najczęściej jest to angora. właściwości takiej mieszanki są znacznie gorsze niż kaszmiru wyczesywanego z długiego włosia.

WŁAŚCIWOŚCI:
  • jest miękka, delikatna, puchowa - włókna kaszmiru są higroskopijne i nie przekraczają 18 mikrometrów, co sprawia że produkt wykonany z kaszmiru świetnie się układa, jest cienki, ale ciepły
  • im cieńsza struktura, tym bardziej wartościowy jest materiał
  • jest porowata, dzięki czemu pochłania pot, zatrzymuje wilgoć i promienie UV, podobnie jak alpaka jej kolor jest bardzo odporny na ścieranie
  • posiada niezwykłe właściwości grzewcze, często kaszmirowy sweter jest cieniutki, ale wbrew pozorom bardzo dobrze izoluje temperaturę
  • jest odporna na zagniecenia, świetnie się układa, nie wymaga prasowania
  • raczej nie doświadczymy kaszmirowych swetrów w 100%, głównie dlatego, że materiał jest drogi - często spotkać możemy różne mieszanki (wełna owcza+kaszmir, wełna owcza+kaszmir+angora...), które gwarantują nam, że produkt będzie przyjemniejszy i trwalszy

KONSERWACJA:
  • kaszmir pierzemy w temperaturze do 30 stopni Celsjusza!
  • nie używamy silnych detergentów - delikatny płyn do prania wełny na pewno wystarczy.
  • kaszmiru nie można długo moczyć ani pocierać materiału o siebie - metki zazwyczaj sugerują pranie ręczne, ale czasem można spotkać także oznaczenie "prać w pralce" - prawdą jest, że nowsze pralki mają delikatne programy prania wełny, ale ja im jakoś nie ufam, bębny pralek są szorstkie i nierówne, co może uszkodzić nasze ubranie
  • nie wirujemy kaszmiru, jedynie delikatnie odciskamy
  • nie można prać chemicznie
  • kaszmirowe produkty najlepiej jest wysuszyć na leżąco na ręczniku na suszarce - materiał nie wyciągnie się ani nie odkształci
  • tak jak w przypadku innych delikatnych tkanin, kaszmiru nie można traktować wysoką temperaturą, dlatego najlepiej go nie prasować, a po wyschnięciu można powiesić na grube wieszaki obite miękką tkaniną



* MOHER *

wszystkim kojarzy się z dość popularnym beretowym zjawiskiem :) w praktyce wełna kóz angorskich - moher - była przez długi czas niedoceniana i uważana za nietrwałe włókno. ten rodzaj wełny znany jest ludzkości od ok. XIV-XV w., a za jej kraj pochodzenia uważa się Tybet. w późniejszym czasie mechate włókno dotarło także do Turcji, a w XVIII próbowano hodować angorskie kozy w Szwecji i Anglii - jednak bez sukcesu. skala produkcji była stosunkowo niewielka, a co za tym idzie - cena surowca ciągle wzrastała. dopiero w XIX w. hodowla kóz dotarła do Afryki Południowej, która do dziś jest ważnym producentem moheru.


moher posiada nietypowe właściwości, które wyróżniają ją spośród innych surowców - długie włókno, duża lekkość i puszystość oraz połysk. "moherowy szał" nie dotyczy już jedynie staruszek w beretach. wielbicielki mody od jakiegoś czasu szczególnie uwielbiły sobie sweterki z delikatnego meszku - wystarczy przypomnieć sobie kampanię Lany del Rey dla H&M czy sesję Victorii Justice dla Teen Vogue UK. moherowe produktu pojawiły się także w znanych sieciówkach - ASOS czy Esprit, a więc mamy do czynienia z realnym moherowym trendem :) niezaprzeczalnym must have jest prosty mechaty kardigan lub oversize'owy sweter w odważnych barwach!

WŁAŚCIWOŚCI:
  • bardzo długie włókno - z łatwością odróżnimy moher od innej wełny, odzież wykonana z wełny kóz angorskich jest mechata i ma wiele włosków o różnej długości
  • mały przekrój włosia - sprawia, że moher jest niezwykle lekki i puszysty
  • wysoki połysk - moherowe włoski niekiedy wręcz połyskują i jest to efekt zupełnie naturalny
  • łatwo farbuje się na różne kolory - dzięki temu możemy sobie zafundować odzież we wszystkich kolorach tęczy i mamy pewność, że kolor pozostanie z nami na długo
  • moher się łatwo filcuje i rwie, podobnie jak angora - jest to główną wadą tej wełny, która przez wiele lat stanowiła przeszkodę do produkcji odzieży moherowej. podobnie jak angora, moher często dodawany jest w postaci domieszki do wełny owczej aby uzykać efekt puszystości i połysku
KONSERWACJA:
  • z moherem postępujemy tak samo jak z angorą, ponieważ jej właściwości są bardzo zbliżone do siebie. główną różnicą jest długość włosia.